Historia o tym jak rzeczoznawca uratował mój budżet

Historia o tym jak rzeczoznawca uratował mój budżet

Pamiętam, jak zaczynałam robić remont kuchni i w mieszkaniu pękła mi rura. Oczywiście nie pomogło ani bieganie z wiadrami i miskami, ani próba zatamowania powodzi wszystkimi kocami i ręcznikami w domu. Byłam świadoma tego, że na pewno zalałam mojego ukochanego sąsiada z dołu (tego, który kiedyś powiedział mi, że biegam po mieszkaniu całą dobę, ale przecież nie będę lewitować). Jednak nie o sąsiedzkich sprzeczkach dziś mowa, a o tym, jak uratował mnie rzeczoznawca i polisa ubezpieczeniowa.

Dlaczego warto korzystać z doświadczenia rzeczoznawcy?

wycena nieruchomości w WarszawieMoje skromne 47m² mieści się na czwartym piętrze, w niedużej, secesyjnej kamienicy. Jak już wspomniałam, byłam w trakcie remontu kuchni i w trakcie wykonywania podejścia do zlewu pękła rura od wody, w wyniku czego zalałam mieszkanie niżej. Oczywiście poszłam przeprosić sąsiada, zdecydowaliśmy, że zadośćuczynienie za szkodę wyznaczy firma ubezpieczeniowa, a straty oceni rzeczoznawca. Sprawę udało się załatwić pokojowo, tym bardziej cieszyłam się że pieniążki na remont mieszkania u sąsiadów będą z polisy, a nie z mojej kieszeni. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że okazało się, że jakieś 2 dni później zgłosił się do mnie sąsiad 2 piętra niżej, który twierdził, że jego mieszkanie również zostało zalane. Poszłam zobaczyć straty, ale plamy na suficie były ciemne, praktycznie już wyschnięte i nie było widać świeżych śladów zniszczeń. Okazało się, że jakiś czas temu zalał go pan, który mieszkał piętro nad nim, ale właściciel mieszkania nie był przekonany, czy te plamy są po poprzednim zalaniu, czy jest to świeża szkoda. Nie chciałam wchodzić w konflikty, dlatego zaproponowałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie zgłoszenie sprawy do rzeczoznawcy i wycena nieruchomości w Warszawie, która w przypadku szkody kosztuje około 200 do 600 zł. Przekazałam sąsiadowi numer polisy oraz telefon do firmy ubezpieczeniowej, celem zgłoszenia szkody. Kilka dni później zadzwonił do mnie rzeczoznawca, który poprosił o potwierdzenie okoliczności całego zdarzenia.

Opowiedziałam o remoncie i zalaniu sąsiadów piętro niżej, ale wspomniałam też o tym, że jakiś czas temu podobna sytuacja miała piętro niżej w odniesieniu do pana, który zgłaszał szkodę, dlatego poprosiłam o rzetelne zbadanie sprawy. Jak się później okazało- miałam rację, rzeczoznawca obstawał przy moim stanowisku, a ślady na suficie były plamami po poprzednim zalaniu, dzięki czemu uniknęłam kolejnej zwyżki składki na ubezpieczenie mieszkania.